16.06 – 28.07.2018
KOJI KAMOJI / TRZYMAM OBRAZ, KTÓRY NAMALOWAŁEM 50 LAT TEMU

Na fotografii z 1968 roku artysta układa nową kompozycję – na klęczkach – po japońsku. „Na kolanach lepiej się można skupić”, mówi Koji Kamoji. Podłoga w jego pruszkowskiej pracowni była rajzbretem, zastępowała sztalugi. W tamtym czasie tak właśnie stworzył większość swoich obrazów. Jeszcze wcześniej powstała tam seria abstrakcyjnych prac, notatek malarskich, tworzonych na małych kawałkach sklejki o przypadkowych kształtach. Kolory także były przypadkowe – do pewnego stopnia. Notatki miały być poszukiwaniem nowych rozwiązań, szkicami do przyszłych kompozycji, ale z czasem stały się pełnoprawnymi, samodzielnymi obrazami, które nie wymagają jakichkolwiek poprawek i dopowiedzeń.

Mimo że skończył akademię sztuki w Tokio, Kamoji podjął ponownie studia na warszawskiej ASP. Zaczął od samego początku, choć nie musiał. „Przez całe życie można być na pierwszym roku studiów”, mówi, „w sztuce nie ma postępu”. Nic dziwnego, że ta seria małych obrazów trzymana dzisiaj w rękach przez starszego już o pół wieku artystę wydaje się być tak współczesna, jakby powstała przed chwilą.


Wernisaż: 16.06.2018, 17:00 - 20:00.