21.05 – 18.06.2016
Zbliżenia / Jagoda Przybylak

Wystawa Jagody Przybylak w Propagandzie pt. Zbliżenia to mikroretrospektywa imponującego dorobku artystki, na której pokazujemy jej najważniejsze prace wykonywane od lat siedemdziesiątych.

Jagoda Przybylak urodziła się w Warszawie w 1929 roku. Dzieciństwo spędziła na Kresach Wschodnich. Po wojnie studiowała architekturę na Politechnice Warszawskiej. Stopniowo coraz bardziej interesowała się fotografią, rezygnując z zawodu architekta.

Pierwsze prace Przybylak wynikały z obserwacji życia społecznego i miały formę reportażu. Kluczowym momentem w działalności artystki było spotkanie z ówczesnym redaktorem miesięcznika „Fotografia” Zbigniewem Dłubakiem podczas prelekcji w Warszawskim Towarzystwie Fotograficznym.

„Wysłuchałam wykładu Dłubaka i pomyślałam, że o to właśnie mi chodzi, o tego ducha fotografii. Po spotkaniu nieśmiało zapytałam redaktora, czy mógłby mi podpowiedzieć, gdzie mogę pogłębić wiedzę, gdzie szukać materiałów o współczesnej fotografii. Odparł, że uczelni fotograficznej w Polsce nie ma. Mogę jechać do Czechosłowacji lub Niemiec. Polecał również anglojęzyczne publikacje, ale nie znając języka byłam ostatecznie rozczarowana, że nie wskazał mi drogi. Dłubak na koniec enigmatycznie zasugerował: »Niech Pani weźmie dowolny przedmiot i uporczywie go fotografuje«.”

Dowolnym przedmiotem okazał się strzęp sieci rybackiej znaleziony przez artystkę nad brzegiem oceanu podczas jednego z rejsów do Afryki.

„Fotografowałam siatkę ponad rok, używając różnych obiektywów, wyszukując różne układy i sytuacje przestrzenne”, wspomina Przybylak. Wystawa Sto razy siatka otwarta w Galerii Warszawskiego Towarzystwa Fotograficznego w 1969 roku zostaje bardzo życzliwie przyjęta przez media oraz środowisko artystyczne Warszawy. Analityczny sposób myślenia o fotografii, repetytywność motywów i sekwencyjna kompozycja obrazu stają się cechami charakterystycznymi twórczości artystki.

Na początku lat 70. Przybylak interesuje się fotografią znalezioną, ze szczególnym uwzględnieniem portretów grupowych. Za pomocą jedy- nie powiększalnika artystka we właściwy sobie sposób kadruje i dekonstruuje źródłowe fotografie, nadając im nowe znaczenia. Przybylak koncentruje się wówczas na poszukiwaniu ekspresji wydobywanych detali.

Przykładem tych działań artystki jest jej kolejna wystawa indywidualna w świeżo otwartej Małej Galerii Związku Polskich Artystów Fotografików w Warszawie w 1977 roku. Następującymi słowy moment organizacji wydarzenia opisuje artystka: „Zainspirowało mnie zdjęcie grupowe znalezione w rodzinnym archiwum. To była pamiątkowa fotografia z wycieczki do Kopalni Soli w Wieliczce z 1921 roku. Zaczęłam to zdjęcie analizować pod powiększalnikiem, szukając relacji między ludźmi.

W zbliżonych portretach ujawniło się głębokie przeżycie, czasem onieśmielenie zgromadzonych. Każdy istnieje po swojemu, przeżywa po swojemu, bo wydarzyło się coś ważnego – wycieczka do Wieliczki. Tak jak poprzednio bohaterem była siatka, tutaj była to jedna pocztówka”.

Sztuka Przybylak wpisuje się w eksperymentalny nurt fotografii intermedialnej z kręgu Dłubaka i łączy się z zainteresowaniem materialnością obiektu cechującym bliskiego współpracownika artystki, Janusza Bąkowskiego. W jej twórczości wyczuć można również powinowactwa z analitycznym, postkonceptualnym podejściem do rzeczywistości Krzysztofa Wodiczki, z którym realizowała szereg prac fotograficznych i filmowych. Pionierskie eksperymenty Przybylak z użyciem fotogra i wernakularnej i znalezionej kontynuowane były przez artystkę po wyjeździe do Nowego Jorku pod koniec lat 70. Artystka zmieniła jednak tematykę swoich prac, rezygnując z obecnych w fotografiach z drugiej połowy lat 70. wątków politycznych (zdjęcia z manifestacji). Zdjęcia Przybylak stają się bardziej uniwersalne, intymne zarazem, rezonują z kondycją imigrantki.

„Jakiś chłopiec przyniósł mi zdjęcie, dość zniszczone, bo właściciel wyrzucił je na śmietnik. Na zdjęciu podpis: Waldorf Astoria, 28. rocznica Columbia Scholastic Press Association, 1952. Wszyscy siedzą wpatrzeni w obiektyw profesjonalnego fotografa, który stoi z boku. Nie chciałam robić im zbliżenia. Byli zbyt ważni, zbyt oficjalni. Dopiero pod szkłem powiększającym zobaczyłam, że w głębi, na balkonie stoi dziewczyna, która patrzy w inny obiektyw, ten, z którego jest robione to zdjęcie. Jest tego świadoma. Chociaż jest mało widoczna, pozostaje na uboczu olbrzymiego i jakże godnego zbiorowiska ludzi, to dla mnie jest najważniejsza. Nazwałam ją Dziewczyną w szarej sukience. To zupełnie inna praca niż te, które pokazuję z biednej ojczyzny”.

W latach 80. i zwłaszcza 90. Przybylak coraz częściej wykorzystuje fotografię barwną. Zaczyna także zamalowywać tło, w przeciwieństwie do wcześniej realizowanych powiększeń, co nadaje pracom nowy wyraz. Wiele zdjęć to migawki i spostrzeżenia z dnia codziennego, ale zdarzają się także prace ważne dla społeczeństwa polskiego epoki przemian (przede wszystkim Jesteśmy). Wystawa w Galerii Propaganda jest próbą retrospektywnego spojrzenia na dorobek Jagody Przybylak i eksponuje najważniejsze prace wykonane przez artystkę w ciągu kilkudziesięciu lat.

Użyte w tekście fragmenty wypowiedzi artystki pochodzą z rozmowy przeprowadzonej w kwietniu 2016 roku przez Adama Mazura.